[Zwrotka 1: kuqe 2115]
Ostatnio u mnie dzieje się troszeczkę za dużo
Źle się czuję w moim ciele, ciężko mi z moją duszą
I wkurwiają mnie skurwiele, którzy tego nie czują
Chciałbym zostać sam na świecie, tylko ja z moją muzą
Bo dziewczyny w Warszawie lubią matchę i mochi
A chłopcy palą trawę, bo nie trawią emocji
Ja też kiedyś uciekałem, dzisiaj nawet nie mam opcji
Czasem czuję się dojrzale, a dziś czuję się najgorszy
Sam przeciwko sobie, sam sobie jestem wrogiem
To dzień, gdy nic nie robię, a mam za dużo na głowie
I nic za to nie mogę, zadzwonisz — nie odbiorę
Czy może być gorzej? Tak — ostatnio mam tak co dzień
[Refren: kuqe 2115]
Dziś od rana w stresie, już sam sobie nie ufam
Nie chcę iść na imprezę, nawet nie chce mi się ruchać
I mimo, że w uberze znowu leci moja nuta
Dzisiaj w siebie nie wierzę, chce poleżeć
Dziś od rana w stresie, już sam sobie nie ufam
Nie ma mnie na afterze i źle czuję się w tych ciuchach
I mimo, że w uberze znowu leci moja nuta
Dzisiaj w siebie nie wierzę, chcę tylko spokoju ducha
[Zwrotka 2: Jan-rapowanie]
Dzisiaj od piętnastej w stresie, bo długo nie mogłem zasnąć
Spokój ducha imitacją zbroi, ja się budzę nago
Bogu dzięki, że jeszcze nie myślę na głos
Bo dla dzieciaków sąsiadów jestem boss i macho
Dziewczyny w Krakowie lubią szlugi i Esze
Mają gaz w torebce, kiedy siedzą w uberze
Ja znów poskładany, czuję w kościach klęskę
Chociaż przecież od lat jestem tutaj liderem
Czuję stres, czuję chłód, czuję—, oh, oh, oh
Dzisiaj to do ręki mów, oh
Dzisiaj wyprzedałem klub, oh
To piętnasty dziś i chuj
[Refren: kuqe 2115]
Dziś od rana w stresie, już sam sobie nie ufam
Nie chcę iść na imprezę, nawet nie chce mi się ruchać
I mimo, że w uberze znowu leci moja nuta
Dzisiaj w siebie nie wierzę, chce poleżeć
Dziś od rana w stresie, już sam sobie nie ufam
Nie ma mnie na afterze i źle czuję się w tych ciuchach
I mimo, że w uberze znowu leci moja nuta
Dzisiaj w siebie nie wierzę, chcę tylko spokoju ducha
[Zwrotka 3: kuqe 2115]
Ale tydzień już nie palę, bo w końcu rzucam palenie
I już prawie ochujałem, każdy podnosi ciśnienie
Więc dziś mogę być niemiły, dzisiaj nie ręczę za siebie
I nie gryzie mnie sumienie, tylko co najwyżej jebie
Zmieniliśmy film na vloga, Boga na psychologa
Nie opierdolisz śniadania bez nagrania tiktoka
Loga na większe loga, miłość na pusty slogan
I ciągle gdzieś pędzimy, kurwa, jestem już zmęczony
Gdybym spotkał teraz siebie sprzed lat
Małego chłopca, który chciał podbić świat
To przysięgam na Boga, mógłbym wszystko mu dać
Ale gdyby to dostał, to nie byłby ja