Cheatz (POL)
Branża
[Zwrotka 1: Cheatz]
Nie czuję zazdrości do kolegów z branży
Szczerze to wbijam w nich jebany chuj
Dla mnie to oni wszyscy tacy sami
Kserokopiarki, tylko inny strój
Uśmiech dla ludzi, a w serduchu mrok
Jeśli by mogli, posłaliby śrut
Bo taka jest branża
Ty liżesz mu odbyt, on nie będzie wróg
Byłem na górze i poczułem bruk
Bo mając to wszystko nadal tacy nadzy
Widziałem piękno i widziałem brud
I widziałem życie o którym ty marzysz
Zgadnij dlaczego nadal jestem tu
Dlaczego nie jestem nabity prochami
Dlaczego moje serce to jest lód
Dlaczego nie bujam się kurwa z gadami
To całe gówno oni wsadzają w ładny papierek
Nie ufaj dragom, nie ufaj wytwórniom, jak liczyć to tylko na siebie
Let's get it, piąty rok, a nadal podziemie
Sądzisz ziomek że zjebałem szanse, może właśnie o to mi chodziło zjebie
Stawiam wszystko na jedną kartę, ta karta to ja
Jak uzależnienie to tylko od dupki, bo muzę nakurwiam sam
Robię im na przekór, chcieli mnie skończyć, wygrał szczery rap
Koledzy z branży to nie koledzy, ej, to tylko gra
[Zwrotka 2: Marco Lorez]
Pomoże pomorze, kołyszę powoli
Zbieramy tu siana, to nie monopoly
Kinola nie spuszcza z talerza, mordeczko
Za nasze zdrowie se wąchaj do woli
Cudy nie spadają z nieba
Tu banan nie rośnie na drzewach
Wypracuj to potem, a potem zobaczy cię meta, ej, trust, ej

[Bridge: Marco Lorez]
Pistolet na skroń ilekroć zawalczysz o lepszy swój los
Ta suka w początkach oddaje ci moc
By wyssać i zniszczyć najlepszy twój plon
Kładę życie na stół, droga bez powrotu
Idę po jedną z głów, codziennie inny je bruk

[Refren: Marco Lorez]
[???]
Bierzesz ją, jesteś szef
Get to perk, łapiesz ass
Tak tu jest, tak tu jest
Fuck the case, idzie deszcz
[???]

[Zwrotka 3: Marco Lorez]
Foliuje, podkręcam, zakręcam nad ogniem
I tworzy się sztuka, życie jak ruletka
Życzyli mi śmieci, a teraz współpraca
Już mogą odpukać, ej
Maraton na bloku, kondycja jak gepard, nie ma czego szukać
Dwie cegły na chacie, jedna jest na trapie
Respect latami budowany w łapie
Fałszywe uśmiechy na necie to tylko gra min
W głowie z traumy budowałem Rzym
A ty kim chcesz być, no kim, no kim, no kim?
Ona jest trochę Kim, malowana suka znów mnie kusi
Jest grzeczna jak pupil, w gumie na kija za trzy mogę wrzucić
Na glebę wypluj kurwo hajs
Bloki to nasze paradise
Bieganie w terenie jak saper
Kurwo nie gramy, to nie jest Black Ops II
Wiecznie na sprincie, nie tracę czas
Znowu od grudy popadam w trans
Zegarek na łapie, on nawet nie tyka
Ty kłapiesz mi mordą, strzał w japę ci spina, ej
[Bridge: Marco Lorez]
Pistolet na skroń ilekroć zawalczysz o lepszy swój los
Ta suka w początkach oddaje ci moc
By wyssać i zniszczyć najlepszy twój plon
Kładę życie na stół, droga bez powrotu
Idę po jedną z głów, codziennie inny je bruk

[Refren: Marco Lorez]
[???]
Bierzesz ją, jesteś szef
Get to perk, łapiesz ass
Tak tu jest, tak tu jest
Fuck the case, idzie deszcz
[???]

[Zwrotka 4: C4RTI]
Jaramy pod altaną skręt
Ona się błyszczy jak Cartier
Ja łapie za ster, nie zwalniam, wyrzucam, kierunek na dowóz, szósty bieg
[???] amortyzują [???]
Wymiana tylko pięć za pięć
Za sztukę złapała by za [???]
My tańczymy z dymem
Suko nic nie mów, podaj łeb
Po chuj pytasz, dziwko, znasz mnie
Wiesz co boss lubi najbardziej
Przeorana bania, ze śmiercią tańczę
Od życia wyłapałem punche
A teraz czynami to spłacę
Kurwisko ma ukrytą wadę
Z braciakiem od dziecka kminiliśmy rapy na stuffie
Frontem na zęby siada
Ty będziesz [???]
Wersy - gorąca raca
Karma jak suka - wraca
Nową historię składam
Jebnięcie w łapie - Sparta
Na myśli ciągle skandal
Za braciakiem w ogień, nie parzy mnie strach, ah
[Bridge: Marco Lorez]
Pistolet na skroń ilekroć zawalczysz o lepszy swój los
Ta suka w początkach oddaje ci moc
By wyssać i zniszczyć najlepszy twój plon
Kładę życie na stół, droga bez powrotu
Idę po jedną z głów, codziennie inny je bruk

[Refren: Marco Lorez]
[???]
Bierzesz ją, jesteś szef
Get to perk, łapiesz ass
Tak tu jest, tak tu jest
Fuck the case, idzie deszcz
[???]