Macias
NIE MA ZNACZENIA*

[Zwrotka]
Twoja Kinder banda się śmieje na forum, że robię muzykę — nic dziwnego synu
[?] i zero perspektyw, lecz chciałem najebać siano skurwysynu
Latem tu sobie z bratem: drugim, trzecim i czwartym
Gdzie twoja drużyna szczylu?
Chcieli zajebać nas, nadal tu stoję z narzędziami większymi od twoich typów
Nie zapinaj pasów, bo przy tej prędkości to nie ma znaczenia
Jebane łamagi się kłócą wciąż o to kto wyszedł z podziemia
Ja dobrze się wyśpię, czy łóżko zawiłe, czy to jest materac
I za ten beat dziennikarze opierdolcie fiuta Gmenia
Zapytaj o [?] perfumy [?]
Zapytaj te suki o trip do Japonii
Wydałem te siano tak w sumie dla jaj
Pamiętasz jak wszyscy [?]
Ze złotem się lubię — mam dobre kolory
Twoja suka gada jak Bianca Censori
Upadłem, podniesiesz mnie — towarzysz broni
[?] pasikonik
Mówię co myślę — tak mnie wychowano
I w sumie to rucham wasz PR
West Coast i [?] to trochę za mało, więc długo musiałem odpływać
15 minut z twoją panną, zaraz poleci z nią ślina
Ubierzcie się w cierpliwość i zgubcie sadło, jak chcecie mnie obgadywać
[?] melodie [?] bo ja jestem jeden
Studio W1, muzyka z membrany, odpalony FL
Banknoty, stówka, ona łapie mnie na [?]
Przepraszam nie zdążyłem coś powiedzieć
Jebać [?] — nie dostaniesz środków w furii, kutas w ciebie
Siema, znowu pierdoli o mnie [?]
[?]
Nadal będę wariował, ale trochę w lepszym primie
Zmieniam góry, tak jak pary butów
Zapłacicie [?]
Ja w chuju mam, nie śledzę waszych ruchów
Jak nie kumasz czaczy to siedź cicho tłuku
[?] na programie, o mnie nie ma walki
Będzie któryś walczył, może skończy w HIGH LEAGUE
[?]
[?] omijam ten teatrzyk
Nie robię z siebie ofiary, bo tak mnie uczono i na barach dźwigam problem
Znów mam zniszczony przez dragi i jestem świadomy tego — coraz większy postęp
24 mam na karku, dopiero w tym roku szczerze dorosłem
Się mało [?] na zegarku, ani wartości jakiego zaniosłem